Istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej. R. Kapuściński
czwartek, 21 stycznia 2010
Nie chce mi się pisać o zimowej wycieczce na wyspę Jeju (제주도)

Bo wyglądało to tak:

vcd

i było mi bardzo zimno i smutno.

poniedziałek, 11 stycznia 2010
Świątecznie 3 (Tongdosa i Busan)
Rano udaliśmy się najważniejszej świątyni w okolicy. Tongdosa już się doczekała swojej sesji zdjęciowej, więc tylko moich kilka ulubionych ujęć.
Świątycznie 2 (Nowy Rok na Południu)
Poranek noworoczny zaczęliśmy od spotkania z Mnichem który najpierw zabrał nas w miejsce z najlepszymi widokami na Busan…
Świątecznie (Seul + Sylwester w Busan)
Zabiegana jestem także trudno sobie wyobrazić. A jak już w końcu dotrę do mojego (pustego! Współlokatorka ma wakacje!) pokoju w akademiku to wypranie mózgu pozwala mi tylko na oglądanie przygłupawych koreańskich seriali. Na swoją obronę powiem, że oglądam je bez żadnych napisów, w związku z tym jeszcze bardziej mi to pierze mózg. Także potem spłodzenie notki to już wyzwanie ponad siły. Ale w końcu opowiem wam co robiłam w okresie świątecznym.
czwartek, 31 grudnia 2009
Zdjęcia z komórki na koniec roku
Czyli moje ostatnie 4 miesiące
czwartek, 24 grudnia 2009
Wesołych Świąt!

Już mi się święta zaczęły z przebojem, ale o tym napisze później, hurtowo.

Na radzie życzę wszystkim Wesołych Świąt!

sobota, 19 grudnia 2009
Śnieg w Cheongju.
Mój pierwszy śnieg w Cheongju – fotorelacja
piątek, 18 grudnia 2009
Kim Daul postanawia umrzeć.

b

 

Przewidywano, że będzie pierwszą azjatycką supermodelką. Że pokaże światu nową, inną urodę niż prezentowaną przez buźki zachodnich dziewczyn. Zachwycali się nią najwybitniejsi projektanci, krytycy mody, fani couture fashion.

A Kim Daul postanowiła umrzec. 19 listopada. W Paryżu

Od razu pojawiły się głosy (m.in. na bardzo cenionym przeze mnie blogu, Wybieg Kary), że to wynik nagonki koreańskich internautów i w ogóle społeczeństwa, które nie toleruje skandali, inności (gdzieś czytałam, że to przez to, że Daul przefarbowała się ostatnio na platynowy blond). Fakt, że w Korei jest niepokjąco duży odsetek samobójstw wśród młodych, a także co roku zabija się conajmniej kilka znanych osobistości (o samobójstwach w Korei już pisałam). Presja ze strony fanów jest niezwykle wielka. Z ciekawostek: kilka miesięcy temu jeden z członków tutjeszego trendy boysbandu musiał wręcz uciekać do domu, do Stanów (był 교포- gyopo, czyli urodzonym poza Koreą), bo znaleziono jego wpis na blogu kilka lat przed debiutem, kiedy jeszcze był treningu (tak, tak. przyszłe gwiazdy przechodzą kilkletni trening porównywalny z tutejszą służbą wojskową jeśli chodzi o intensywność). W tymże wpisie narzekał, że w Korei just mu źle i nie lubi Koreańczyków. A ponieważ był to przede wszystkim amerykański nastolatek wpis ten brzmiał mniej więcej 'Korea is so gay'. Złość internautów była wielka, także powstało kilka stron sugerujących by piosenkarz się po prostu zabił. Więc agencja na razie wykreśliła go z zespołu i wysłała go do Stanów (teraz dla odmiany internauci płaczą i błagają go o powrót). Wniosek z tej historii jest taki, że siła koreańskich internautów jest wielka i nieobliczalna, a ponieważ celebryci są tylko ludźmi to nietrudno o nieszczęście (ostatnio sobie pomyślałam, że to dlatego, że w Korei nie ma Pudelka, Faktu, Party czy innych plotkarskich pisemek...hmmm).

Ale nie było tak w przypadku Kim Daul. Po pierwsze nie miała ona statusu celebrytki w Korei. Powiem więcej: niewiele osób wiedziało kim ona jest. Jak rozpytywałam się wśród znajomych to w zasadzie tylko moja znajoma, stylistka w Bardzo Znanym Piśmie, znała tę modelkę (nawet kilkakrotnie ją stylizowała). To, że jest tutaj wydawany Vogue, Nyphlone, Elle i inne magazyny o modzie, nie znaczy od razu, że wszyscy się oreintują kto jest kim w modowym światku. Zresztą Kim Daul nie była jak Kim Yuna (tak, ta łyżwiarka): nie występowała w reklamach ani w serialach, nie śpiewała, nie pojawiała się w programach rozrywkowych. Stąd też przecietny Koreańczyk nie ma o niej bladej pojęcia. Bardziej była kojarzona w Singapurze, gdzie się większość życia wychowała. Tak więc obwinianie netizens o jej śmierć uwarzam za niesprawiedliwe.

Trochę podczytywałam jej bloga, I like to Frok Myself (teraz jest zablokowany). Jak dla mnie była smutną i zagubioną dziewczyną wrzuconą do wielkiego świata mody. Ktoś napisał, że w oczach wyglądała na dużo starszą niż była. A ja myślę, że było w środku kolejną dwudziestolatką, które z tego czy innego powodu (presja rodziców? niedobry chłopak? świństwa w świecie mody?) nie mogła tego wszystkiego ogarnąć.

Zawsze czuję pewien niepokój jak samobójstwo popełnia osoba mniej więcej w moim wieku. Jak to jest osoba starsza to zawsze można coś mądrego wymyśleć (krzysy wieku, probelmy rodzinne/finansowe/zawodowe itp). A my? Czy już to, że ma się czarne myśli (bo któż ich nie ma?) może popchnąc do zabicia się? Że nie będzie się już chciało żyć? Jak to w ogóle jest? Po prostu nachodzi myśl: 'już nie chcę życ'?

O Kim Daul, jak zawsze ładnie i mądrze, napisał Grand Narrative.

__________________________________________________________________________________

Takim oto pesymistycznym wpisem powróciłam. Wiem, byłam niekonsekwentna i nie pisałam, ale mam naukę, teakwondo, Święta (w tym roku będą piękne!) i masę innych rzeczy. A poprostu czasem mi się nie chce i chcę pobyć sama z moimi czarnymi myślami. W ten weekend przebywam na mojej prowincji, a ponieważ spadł piękny śnieg i jest mroźno, to na dniach będzie fotorelacja  z pierwszej ostrej zimy tego roku!

środa, 25 listopada 2009
Co warto zobaczyć w Seulu.
Tadam! ***Edit: patrzę, że coś mi zjadło jeden akapit. już poprawiam
środa, 18 listopada 2009
Koreańczycy i psie mięso czyli Cheongju jak stało tak stoi

 

Strsznie się zaniedbałam z pisaniem, ale cóż poradzić: egzaminy, teakwondo, choroba (zostałam mistrzem szpitalnej biurokracji...).

Po pierwsze primo ciekawy i napewno dla wielu odkrywczy artykuł o spożywaniu psiego mięsa w Korei: jak zawsze nie zawodny AskAKorean

Swego czasu, w okresie Mistrzostw Świata w piłce nożnej w 2002 roku, polskie media (i zapewne nietylko) strasznie przeżywały to psie mięso. I generalnie wynikało z tego, że w Korei w zasadzie to głównie się tego psa je, co jest nieprawdą. Jeszcze nie dane mi było spróbować bo 1) to droga impreza, a ostatnio muszę oglądać każdego wona dwa razy przed wydaniem 2) jest to raczej danie letie (tak wiem: jak to gorące miścho/zupa latem?! Ale w tym szaleństwie jest metoda: po takim gorącym posiłku, ukrop na zewnątrz wydaje się jakby lżejszy...). Jak spróbuję to dam napewno znać.

 

Od półtora miesiąca jestem w klasie z samymi Chińczykami (moja walka o przeniesienie do wyższej grupy jest tu gdzieś opisana). Teraz po zeszło tygodniowym egzaminie przemieszali nas i znów mam nowych kolegów i nową nauczycielkę (w odróżnieniu od poprzedniej - fatalna). Najgorsze jest zapamiętanie tych wszystkich imion. Głównie staram się korzystać ze skojarzeń, ale... np. moja ulubiona koleżanka z łąwki ma imię, które brzmi dosłownie jak Tampon. Kolega za mną przedstawił się jako 'Chewing Gum' (ang. guma do żucia). Są też imiona brzmiące prawie swojsko, tzn. George-y czy Jein. Ale nic nie przebija chłopca o imieniu 'Chuj'.


Kilka migawek z czasów jak byliśmy jeszcze na 2 poziomie:

scd

 

g

 

I to co najbardziej lubimy robić na lekcjach:

c

 

Późne popołudnie w Cheongju:

v

 

I trochę seulskiego Gangnam:

v

 

vv

 

v

stacja metra 'Gangnam':

h

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20
O autorze


MusicPlaylist
Music Playlist at MixPod.com